collegium marianum
dom macierzysty i nowicjat księży pallotynów
na kopcu w kleczy k. wadowic

DOM HISTORIA

Z książki ks.Alojzego Majewskiego „Kongregacya Misyjna XX.Pallotynów” , Wadowice-Kopiec 1913, wyd.II

Kupno gruntu pod budowę Collegium Marianum wraz z budynkami przyszło w lipcu do skutku.

Lipiec 1909.


Z apytujesz się, czy zapłaciłem gotówką? Niestety nie. Dlaczego! Z tej prostej przyczyny, że nie posiadam 6.000 marek, sumy, którą zobowiązałem się uiścić. Na razie złożyłem przy kontrakcie 1.600 marek. Kwotę ofiarował nam pewien szlachetny Dobrodziej. Niech Mu to Bóg wynagrodzi. Brakuje nam jeszcze 4000 koron t. j. 3500 marek. Ach, gdybym tę kwotę miał dzisiaj w ręku! Ciężka to, bardzo ciężka dla mnie sprawa. Oprócz wypłaty pieniędzy za kupiony majątek w Klęczy tuż obok Wadowic, czekają mię jeszcze inne różne wydatki. Przede wszystkiem trzeba tam będzie dom odnowić i tak urządzić, aby odpowiadał wymaganiom naukowego zakładu. W domu tym już od września zamieszka najprawdopodobniej 50 osób. Aż tyle ludzi? Dziwisz się temu! Przecież to prosty rachunek. Dziesięciu studentów, którzy w Kochawinie skończyli jeden rok nauki, dziesięciu braci do obsługi całego domu, dwóch księży, dwóch profesorów, to już 24 osób. Dodaj jeszcze do tego uczniów, których przyjmiemy na rok pierwszy, ilu ich przybędzie. Być może, że tylko dziesięć, ale też być może, że 20 i więcej. Zrozumiesz przyjacielu, że śmiesznemby było w ostatniej chwili zamawiać u rzemieślników łóżka, szafy, stoły, tablice, ławki itd. i wyciągać rękę o chleb dla młodych wychowanków, którzy pod tym względem nie znają żartów. Na to wszystko już dzisiaj należy się przygotować. Tak radzi przezorność.

Mój drogi przyjacielu, czybyś mi nie mógł dopomóc? Przypuszczam, że nie odmówiłbyś mi jednej marki lub korony, gdybym o nią poprosił. Czyżbyś mniej życzliwości okazał przyjacielowi dlatego, że Cię pisemnie prosi o pomoc? A więc nie namyślaj się długo, ile dać i kiedy? Nie wahaj się i 4.000 kor. (3.600 m.) wyjąć ze skrzyni lub kasy oszczędności i przysłać do Kochawiny z dopiskiem „na Collegium Marianum". Uczyń i to, jeśli możesz. *Ach raz cię jeszcze proszę, nie odkładaj ofiary — za każdy dar stokrotnie i złożyć. Ci dzięki, Bóg będzie świadkiem Twego miłosierdzia, nagrodą Jego błogosławieństwo.

Książę Biskup Kardynał Puzyna i Colleghim Mariannm.

Sierpień 1909.


Dzień dwunastego sierpnia był dla dniem niezwykłego zaszczytu, albowiem, w dniu tym mieliśmy szczęście uzyskać posłuchanie u Jego Eminencyi Księcia Biskupa Kardynała Puzyny. Wysoki Dostojnik Kościoła przyjął nas z łaskawością i dobrocią ojcowską, polecił nam usiąść obok siebie, a gdyśmy się zawahali, jedno Jego słowo: „Obedientia'' (posłuszeństwo) zmusiło nas zająć miejsce przy Jego boku. Każde słowo Jego Eminencyi płynęło wprost ze serca miłością Bożą przepełnionego i przekonywało nas, że jednem, jedynem upragnieniem, i celem życia Jego Eminencyi, dla którego każde tchnienie swe poświęca, jest chwała Boża i zbawienie dusz Sobie powierzonych. Tyle się dzisiaj robi (są słowa Jego Eminencyi) dla doczesnego dobra rodu ludzkiego — tyle powstaje nowych instytucyi— tyle wynalazków, mających na celu udoskonalenie środków komunikacyjnych, niezadługo człowiek zwycięży i opanuje powietrze i aeromachinami pruć będzie jego przestworza... ot postęp we wszystkiem, a my tego postępu zdążającego do uszczęśliwienia doczesnego ludzkości wstrzymywać nie będziemy, ale też obowiązkiem naszym jest wytężyć wszystkie siły, prowadzącemi. Z nowymi wynalazkami należy nam szukać nowych dróg, któreby ludzkości ułatwiały postęp i dostęp ku wieczystym świetlanym wyżynom; należy nam na tych drogach pełnych przeszkód i niebezpieczeństw dusze ludzkie ratować i zbawiać. „Wy Ojcowie, przyjęliście na siebie jako pierwszy i najważniejszy obowiązek, wychowanie młodzieży; otóż te zakłady, które zajmują się wychowaniem młodzieży, otaczam! ja szczególniejszą troską moją i udzielam im błogosławieństwa płynącego wprost z serca niego ojcowskiego. Młodzież — mówił dalej ksiądz Kardynał — podobna jest do młodych drzewek. Młode drzewka można i nagiąć i okrzesać, kształtować i przywiązać, by je od zepsucia i złamania uchronić. Młodzież również podatna i skłonna do dobrego, boć nieprawością świata jeszcze nie zepsuta; chrońmy i strzeżmy ją od wszystkiego, co jej szkodę przynieść może, dajmy jej otoczenie szlachetne... czyste... święte, a przyszłość narodu naszego będzie lepsza.

Już wiele, bardzo wiele zrobiono, już też wiele poprawiono, ale będzie jeszcze lepiej, gdy młodzież kształcić będziemy w duchu prawdziwie chrześcijańskim. Znana też jest wielka miłość Księdza Kardynała dla młodzieży, to też z obfitości wielkiego serca Jego Eminencyi przemówiły usta słowy pełnemi zachęty dla nas do świątobliwego wychowania młodzieży w naszem Collegium Marianum. Kilkakrotnie pochwalił Ks. Kardynał nasze cele, zamiary, pragnienia i dążenia, a zarazem zachęcał nas, abyśmy wytrwali w pracy i przedsięwzięciu naszem i nie dali się odstraszyć żadnemi a żadnemi, choćby największemi, przeciwnościami i trudnościami, jakie szatan przysparza przy rozpoczęciu każdego dzieła Bożego.

W końcu prosiliśmy Księdza Kardynała o błogosławieństwo Arcypasterskie. Uklękliśmy, a Jego Eminencya udzielić raczył swego błogosławieństwa i nam i mającemu powstać nowemu Zakładowi i wszystkim uczniom naszym. Bywają bolesne i ciężkie chwile w życiu misyonarza... ale też w takich chwilach największą skarbnicą wszelakich pociech jego jest błogosławieństwo Kościoła świętego. Otóż i my ze słów ojcowskich Jego. Eminencyi i z błogosławieństwa nam najłaskawiej udzielonego czerpać będziemy wszelkie pociechy i to błogie dzisiaj przeświadczenie, że zamiary nasze i dążenia nasze są zgodne z wolą Bożą. Pójdziemy więc odważnie drogą przez nas obraną, nie zważając na przeszkody i trudności, jakie na początku napotykamy. Zachęcamy, również i Was najlepsi Dobrodzieje nasi, abyście z nami wytrwali i o nas nie zapominali.